piątek, 31 lipca 2015

Rozdział 2

Ten sam dzień

* Violetta *
Idziemy z Fran, dziś do klubu. W końcu jest piątek, jutro sobota. Czyli nie trzeba iść na uczelnie, będziemy mogły zaszaleć. Ale najpierw, musimy iść po jakieś ciuchy. Chyba do tego klubu, nie pójdziemy w dresach...Chyba że xD
- A może ta? - zapytałam i oodeszłam, do czarnej krótkiej sukienki, bez ramion.
- Hm...bardziej ta czerwona, i te twoje szpilki - zaproponowała, Włoszka a ja skinęłam głową, z uśmiechem. Wzięłam ją, ale kupiłam nowe szpilki, oraz małą czarną torebkę, no i łańcuszek i kolczyki. Całe zakupy kosztowały mnie, 900 zł. No ale co mnie to!? Moja rodzina jest bogata, i rodzice aby mi pomóc co miesiąc przesyłają mi na moje konto 10.000 tyś! Mimo tego że jestem już od dwóch lat pełnetnia. Do Buenos Aires przyleciałam w wieku 17-nastu , z Ludmiłą. Z Mediolanu, ponieważ B.A to nasze rodzinne miasto. Potem Fran, poznała ją z Fede, ona soę z nim ożeniła, no i wyjechała do San Francisco.
- Vilu...teraz ty mi pomóż coś wybrać! - powiedziała zdenerwowana Francesca.
Wybrałam dla niej cudowną sukienkę. Przed kolana, czarno-biała, z cekinami na dekolcie, ramiona w koronce. Kosztowała 200 zł, do tego czarne szpilki za 120 zł, i biżuterię za 250. Jej zakupy kosztowały 580 zł. Chociaż ona i Federico również pochodzą z bogatej rodziny. Nasi ojcowie, i matki, czyli rodzice, się dobrze dogadują. Niestety oni wszyscy nadal są w Mediolanie.

Dwie godziny później, w klubie.

Od razu gdy weszliśmy do klubu, usłyszałam głośną muzykę, i zobaczyłam ludzi tańczących, rozmawiających - ale pijanych, no i pijących.

Trochę czasu później

Wraz z Francescą, jesteśmy już kompletnie pijane. Ruszyłyśmy na parkiet, i zaczęłyśmy tańczyć. Spojrzałam na drzwi wejściowe, do klubu wszedł ten Leon i Ross. Gdy nas zauważyli, od razu do nas podeszli. Przywitali się, poszli po drinki, a my w tym czasie usiadłyśmy tam gdzie wcześniej.
Potem gdy oni również byli pijani, zaczęliśmy znów tańczyć. Ja z Leonem, a Fran z Rossem. Nagle mieliśmy się pocałować, ale ja go odepchnęłam.
- O co chodzi? - zapytał, zdezorientowany szatyn.
- No jak to o co? Znamy się zaledwie jeden dzień, a do tego masz dziewczynę! Uprzedzając twoje pytanie widziałam ciebie i Ane. Znam Ane i Rydel, bo są na pierwszym roku. I wiem że Ana to twoja dziewczyna, a Rydel jest twoją siostrą, i dziewczyną Rossa - powiedziałam, byłam pijana, ale wszystko powiedziałam wyraźnie.
- Okej, nie to nie - powiedział i odszedł.
Potem zobaczyłam go jak całował jakąś blondi, poczułam ukłucie w sercu. Czy możliwe jest to, że go kocham?
Wróciłam do domu, opisałam wszystko w pamiętniku, wykonałam wieczorne czynności i poszłam spać. Śnił mi się Leon.

* Leon *
Chciałem ją pocałować...bo wiem że ją kocham. Nie Anę, tylko ją. Wiem tylko tyle że to Violetta Castillo. Siostra, męża, brata, Francesci, czyli dziewczyny w której kocha się Ross. Mimo tego że jest on z Rydel. Do tego wiem że Violetta, też coś do mnie czuje. Ponieważ gdy jakaś blondyna ( Nie mam na myśli Violetty ) mnie pocałwała, ta wybiegła z klubu. Szkoda mi jej, ale sama mnie olała. Nie zerwę z Anastasią, bo do niej coś czuję, ale z Violetty nie zrezygnuję. Mimo tego że znamy się zaledwie jeden dzień. Miłość od pierwszego wejrzenia. Którą kocham, a którąś jestem jedynie zauroczony.
Potem gdy wróciłem do domu, gdzie mieszkam z Rossem, wykonałem wieczorne czynności, i poszedłem spać, ponieważ Ross został w klubie z tą Francescą. Tej nocy sniła mi się Violetta.

__________
Cześć<3
No i kolejny rozdział ;)
Nie wiem czy jakiś długi, i sensowny. Ważne aby wam się spodobał!
Liczę na miłe i pozytywne komentarze ;*
Pozdrawiam cieplutko!
| Princess |

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz