piątek, 31 lipca 2015

Rozdział 4

Następnego dnia

* Violetta *
No i niedziela. Jutro znów poniedziałek, znów zobaczę Leona. Cieszę się. Nie widziałam go, aż dwa dni. Ja...muszę z nim być! Mimo tego, że jest z kimś innym. Ja go kocham! Ale on, pewnie mnie nie. On na pewno, kocha Ane.

* Leon *
Dziś jest niedziela, czyli jutro trzeba iść na uczelnię. Wreszcie zobaczę Violettę, nie widziałem jej aż dwa dni. Wiem że jestem z Aną, ale teraz jestem jeszcze bardziej pewien, że to właśnie ona jest moją miłością! To miłość od pierwszego wejrzenia, jestem tego pewien. No bo inaczej czemu ciągle myślę o Violettcie, śni mi się, gdy całuję się z Aną, wyobrażam sobie Violette, rzałuję że wtedy nie doszło do tego pocałunku. Ja na pewno kocham Violette, nie Ane. Nawet pare razy jak rozmawiałem z Rossem, zamiast Ana, lub Anastasia, powiedziałem Vilu, i Violetta. Ross również sądzi, że się w niej zakochałem. A on mnie zna doskonale. Zresztą, on też mając dziewczynę, przespał się z...Francescą.
- Ale co ja mam zrobić, nadal czuję coś do Any. Chociaż, to uczucie do Violetty jest silniejsze - stwierdziłem załamany, w stronę Rossa. On westchnął.
- A ja co mam powiedzieć? Przespałem się z Francescą, czyli zdradziłem Rydel. Ty nie zdradziłeś Anastasi. A w dodatku kocham i Rydel, i Fran, tylko nie wiem którą bardziej! - powiedział, również załamany. Miłość to same problemy, dziewczyny to same problemy. Nie zawsze, życie jest kolorowe. No ja mam problem w tym, że kocham oby dwie, ale do jednej te uczucie jest silniejsze, ale z tą drugą jestem zbyt silnie związany, by zerwać. Za to Ross, jest w poważniejszych tarapatach. On przespał się z Francescą, i ją kocha. Ale jego dziewczyna to Rydel, którą też kocha. On kocha oby dwie, ale nie wie którą bardziej. Ja nie mogę mu doradzić. Ponieważ sam muszę się zająć sobą, oraz nie wiedział bym jak. No bo jeżeli wybierze Francesce, zrani Rydel. A to jest moja siostra, i nie chcę aby cierpiała. Ale jeśli wybierze Rydel, skrzywdzi Francesce. A ja nie mogę mu doradzić którą. Nie chcę aby ranił Rydel, więc doradziłbym mu właśnie ją. Ale nie znam Francesci, i nie wiem czy przy niej nie byłby szczęśliwszy.

* Ross *
Mam o wiele poważniejszy problem, od Leona! To jest jakaś masakra. Zanim w moim życiu pojawiła się Francesca...wszystko było idealne! Nie mówie że chcę aby zniknęła, ponieważ tego bym nie wytrzymał. Ale nie chcę aby dalej była, bo zepsuje to co mam z Rydel! Chociaż...chcę być również z Francescą. Nie no, istna masakra.
- Kochanie, o czym myślisz - zapytała blondynka. Dlaczego ja się z nią spotkałem, teraz...zauwarzy że coś jest nie tak!
- O tobie - skłamałem, i złożyłem na jej ustach pocałunek, który oddała. Nie czułem tego co zawsze! Jest coraz gorzej.
- Kochanie, a może byśmy...no wiesz - powiedziała i ścisnęła moje krocze.
- Nie dzisiaj - powiedziałem zabierając jej rękę. Nie chcę z nią tego robić, ponieważ przypomina mi to o tym jak ją zdradziłem.
- Okej, jak chcesz - powiedziała, i wyszła z mojego pokoju, słyszałem jak się żegna z Leonem, i wychodzi. Wkurza się o to że nie chce z nią uprawiać seksu, czy może o wszystkim wie?
- Stary, coś ty jej zrobił - do mojego pokoju, wszedł zdezorientowany Leon.
- Nie wiem, o co jej chodzi. Chciała się kochać, ale ja jej odmówiłem bo to mi przypomina o Francesce. - powiedziałem. On pokręcił głową.
- Oj, stary. Teraz to wie, że coś jest na rzeczy! I rób co chcesz, abyś był szczęśliwy. Ale wiesz że Rydel to moja siostra, i masz jej nie ranić - powiedział, i wyszedł z mojego pokoju, jak i z apartamentu. Dowiedziałem się że Francesca i...Violetta mieszkają również tutaj ale na 20, czyli ostatnim piętrze, ja z Leonem na 12.

________
Hello<3
Ten rozdział wydaje mi się taki, nudny. A wam?
Postanowiłam że wszycy będą mieszkali w tym samym wieżowcu. Nawet Camila i Natalia, oraz Anastasia i Rydel. Niektórzy studenci też, nawet Asher - przypominam że to chłopak którego Vilu nadal lekko kocha.
A Naty i Cami to kuzynki Vilu. Ach...no i Rydel i Ross, to para bo Rydel to siostra LEONA!
Liczę na miłe, i pozytywne komentarze ;3
Pozdrawiam cieplutko ;*
| Princess |

Rozdział 3

Następnego dnia

* Violetta *
Rano, obudziłam się z bólem głowy. Kac. Byłam wczoraj strasznie pijana, ale i tak wszystko pamiętam. Czemu Leon, chciał mnie pocałować? Ucieszyłam się, ponieważ mógł do mnie coś poczuć. Ale teraz...dotarło do mnie to że on mnie chciał pocałować tylko dla tego, ponieważ był pijany. No bo, i tak całował się z tą blondyną. A do tego, on nie mógł czegoś do mnie poczuć. Znamy się od wczoraj, a on ma taką cudowną dziewczynę jak Anastasia. Ale no...ja już zdąrzyłam się w nim zakochać, a odkochać się w Asherze.
- O, hej Fran - powiedziałam gdy weszłam do kuchni. Tam siedziała już ubrana, i umalowana Włoszka. - Ej...o co chodzi? - zapytałam, gdy zobaczyłam jej minę.
- Jestem wredną suką - powiedziała.
- Co? Wcale nie! Jesteś miłą, uczciwą, przyja... - przerwała mi.
- Przespałam się z Rossem. Rozdziewiczył mnie chłopak, mojej koleżanki, do tego znam go od wczoraj - powiedziała, poleciała jej łza, którą szybko starła. Zdziwiło mnie to, co jak co ale to ja jestem ta wrażliwa, ona jest twardą dziewczyną - W dodatku...byłam pijana! I zakochałam się w nim! - dodała, i się rozpłakała. Żal, mi jej. Podeszłam do niej i ją przytuliłam. Postanowiłam że ja dziś zrobię śniadanie. Zrobiłam tosty, i wycisnęłam świeży sok z pomarańczy, który rozlałam do dwóch szklanek.
- Smacznego - powiedziałam stawiając talerz i szklankę na stół. Uśmiechnęłam się ciepło, w stronę przyjaciółki.
- Nawzajem - powiedziała, i odwzajemniła uśmiech. Zaczęłyśmy jeść.
- To jak, na poprawę humoru zakupy? - zapytałam, gdy pomyłam po śniadaniu.
- No pewnie - powiedziała rozpromieniona Włoszka.

* Francesca *
Cieszę się, że mam już za sobą pierwszy raz. No i również z tego że tą osobą był Ross. Ale nie podoba, mi się to aż tak bardzo, gdy przypomnę sobie kim jest Ross. Jest on chłopakiem, mojej.koleżanki. Do tego rozdziewiczył mnie po pijaku, i się w nim zakochałam. Cieszę się że mam taką przyjaciółkę, jak Vilu. Ona zawsze umie mnie pocieszyć, tak jak wszystkich. I do tego tak dobrze mnie zna, wie jak poprawić mi humor. Dlaczego, ona nie ma chłopaka? Jest ładna, miła, uprzejma, pogodna, przyjazna. Nie to że ja się nią zainteresowałam bo...no...ja kocham Rossa, a ją tylko i wyłącznie jak siostrę. W ogóle mnie nie kręcą dziewczyny xD

- A może ta? - zapytała Vilu, pokazując różową tunikę, z cekinami pod dekoltem.
- Ech...okej - powiedziałam, i poszłam do przymierzalni. Pasowała idealnie. Wyszłam i się pokazałam, Violetta pokazała kciuka w górę. Wróciłam do pomieszczenia, i się przebrałam. Wybrałam jeszcze parę bluzek, koszul nocnych, spodni, sukienek, etui na telefon, torebek, biżuteri, kosmetyków, no i nową kosmetyczkę. Moje zakupy kosztowały 1.500 tyś. Za to Vilu kupiła tyle samo, ale kupiła sobie nowy telefon, i zapłaciła 3.450 tyś. Miałyśmy mnóstwo toreb. Poszłyśmy na kawę. Potem, zaniosłyśmy torby do mojego auta, i poszłyśmy na spacer.
- Vilu, popatrz! Jabłka w karmelu! - krzyknęłam, i pobiegłyśmy tam. Dawno tego nie jadłam. Pyszne!
- Violu...nawet nie wiesz jak się cieszę że mam taką przyjaciółkę - powiedziałam, i się po przyjacielsku przytuliłyśmy.

* Ross *
Wczoraj przespałem się z Francescą. Rzałuję że zdradziłem Rydel, ale...nie aż tak bardzo. Bo nie będę, ukrywał że poczułem coś do niej. Nie mogę nazwać tego miłością...ale przyjaźnią również. Rydel, kocham...chyba.

______
Elo<3
Ooo Beko - oglądam tą reklame, wiecie jaką.
I jak rozdział? Więcej jest o Francesce i Rossie, ale to nie będzie same opowiadanie o Leonie i Violettcie. Opowiadanie jest o dwóch przyjaciółkach. Więc Viola jak coś nie musi akurat być z Leonem.
Liczę na miłe, i pozytywne komentarze ;3
| Princess |

Rozdział 2

Ten sam dzień

* Violetta *
Idziemy z Fran, dziś do klubu. W końcu jest piątek, jutro sobota. Czyli nie trzeba iść na uczelnie, będziemy mogły zaszaleć. Ale najpierw, musimy iść po jakieś ciuchy. Chyba do tego klubu, nie pójdziemy w dresach...Chyba że xD
- A może ta? - zapytałam i oodeszłam, do czarnej krótkiej sukienki, bez ramion.
- Hm...bardziej ta czerwona, i te twoje szpilki - zaproponowała, Włoszka a ja skinęłam głową, z uśmiechem. Wzięłam ją, ale kupiłam nowe szpilki, oraz małą czarną torebkę, no i łańcuszek i kolczyki. Całe zakupy kosztowały mnie, 900 zł. No ale co mnie to!? Moja rodzina jest bogata, i rodzice aby mi pomóc co miesiąc przesyłają mi na moje konto 10.000 tyś! Mimo tego że jestem już od dwóch lat pełnetnia. Do Buenos Aires przyleciałam w wieku 17-nastu , z Ludmiłą. Z Mediolanu, ponieważ B.A to nasze rodzinne miasto. Potem Fran, poznała ją z Fede, ona soę z nim ożeniła, no i wyjechała do San Francisco.
- Vilu...teraz ty mi pomóż coś wybrać! - powiedziała zdenerwowana Francesca.
Wybrałam dla niej cudowną sukienkę. Przed kolana, czarno-biała, z cekinami na dekolcie, ramiona w koronce. Kosztowała 200 zł, do tego czarne szpilki za 120 zł, i biżuterię za 250. Jej zakupy kosztowały 580 zł. Chociaż ona i Federico również pochodzą z bogatej rodziny. Nasi ojcowie, i matki, czyli rodzice, się dobrze dogadują. Niestety oni wszyscy nadal są w Mediolanie.

Dwie godziny później, w klubie.

Od razu gdy weszliśmy do klubu, usłyszałam głośną muzykę, i zobaczyłam ludzi tańczących, rozmawiających - ale pijanych, no i pijących.

Trochę czasu później

Wraz z Francescą, jesteśmy już kompletnie pijane. Ruszyłyśmy na parkiet, i zaczęłyśmy tańczyć. Spojrzałam na drzwi wejściowe, do klubu wszedł ten Leon i Ross. Gdy nas zauważyli, od razu do nas podeszli. Przywitali się, poszli po drinki, a my w tym czasie usiadłyśmy tam gdzie wcześniej.
Potem gdy oni również byli pijani, zaczęliśmy znów tańczyć. Ja z Leonem, a Fran z Rossem. Nagle mieliśmy się pocałować, ale ja go odepchnęłam.
- O co chodzi? - zapytał, zdezorientowany szatyn.
- No jak to o co? Znamy się zaledwie jeden dzień, a do tego masz dziewczynę! Uprzedzając twoje pytanie widziałam ciebie i Ane. Znam Ane i Rydel, bo są na pierwszym roku. I wiem że Ana to twoja dziewczyna, a Rydel jest twoją siostrą, i dziewczyną Rossa - powiedziałam, byłam pijana, ale wszystko powiedziałam wyraźnie.
- Okej, nie to nie - powiedział i odszedł.
Potem zobaczyłam go jak całował jakąś blondi, poczułam ukłucie w sercu. Czy możliwe jest to, że go kocham?
Wróciłam do domu, opisałam wszystko w pamiętniku, wykonałam wieczorne czynności i poszłam spać. Śnił mi się Leon.

* Leon *
Chciałem ją pocałować...bo wiem że ją kocham. Nie Anę, tylko ją. Wiem tylko tyle że to Violetta Castillo. Siostra, męża, brata, Francesci, czyli dziewczyny w której kocha się Ross. Mimo tego że jest on z Rydel. Do tego wiem że Violetta, też coś do mnie czuje. Ponieważ gdy jakaś blondyna ( Nie mam na myśli Violetty ) mnie pocałwała, ta wybiegła z klubu. Szkoda mi jej, ale sama mnie olała. Nie zerwę z Anastasią, bo do niej coś czuję, ale z Violetty nie zrezygnuję. Mimo tego że znamy się zaledwie jeden dzień. Miłość od pierwszego wejrzenia. Którą kocham, a którąś jestem jedynie zauroczony.
Potem gdy wróciłem do domu, gdzie mieszkam z Rossem, wykonałem wieczorne czynności, i poszedłem spać, ponieważ Ross został w klubie z tą Francescą. Tej nocy sniła mi się Violetta.

__________
Cześć<3
No i kolejny rozdział ;)
Nie wiem czy jakiś długi, i sensowny. Ważne aby wam się spodobał!
Liczę na miłe i pozytywne komentarze ;*
Pozdrawiam cieplutko!
| Princess |

czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział 1


* Violetta *
Dziś, jak zwykle wstałam, i poszłam do kuchni. Oczywiście napić się wody. Nagle do pomieszczenia weszła Fran, z którą mieszkam.
- Hej, kochana - powiedziała, i uśmiechnęła się do mnie ciepło.
- Cześć. Kto robi śnadanie, ja czy ty? - zapytałam. Zawsze któraś z nas robi śniadanie. Aby nie było, że się wykorzystujemy.
- Może wspólnie. No wiesz...ja zrobię jedno, ty w tym czasie drugie - zaproponowała, ja skinęłam głową. Zrobiłyśmy naleśniki.
- Są pyszne! - stwierdziła Włoszka, biorąc już chyba trzeciego, na swój talerz.
- I znów mamy to same zdanie - zaśmiałyśmy się. Cieszę się, że z nią mieszkam. Jest miła, przyjazna, uprzejma. Nawet dla wroga. Nie da się jej nie lubić. Jest również ładna, więc zastanawiam się, dlaczego nie ma chłopaka. Nie to że ona mnie kręci czy coś, nie interesują mnie kobiety. Ale tak tylko się zastanawiam.

Trochę czasu później

- Okej trzeba się zbierać, za dwadzieścia minut mamy być na uczelni - oznajmiłam patrząc na zegarek. Szybko poszłam po torbę, i wyszłam z mieszkania, a raczej apartamentu, zamykając je. W windzie czekała już Fran. Zjechałyśmy na parking, i wyszłyśmy. Skierowałyśmy się na parking, gdzie stał jej samochód.

Gdy dojechałyśmy, okazało się że jest jakiś apel.
- A więc moi drodzy, pewnie zastanawiacie się po co się tutaj zebraliśmy - zaczął Antonio. Dyrekektor. - Chcieliśmy powitać nowych studentów. - dodał, a na scenę wszedli jacyś chłopaki. Jeden, to szatyn.
Przystojny! Te jego włosy, i oczy...aww! Boski!
- Boże...ale przystojniak. - szeptnęłam.
- Który - zapytała Fran.
- Ten szatyn. - odpowiedziałam.
- Ja wolę tego blondaska - stwierdziła. No...również ładny. Ale nie dorównuje tem szatynowi.
- ...Ross Lynch i Leon Verdas - usłyszałam tylko imie i nazwisko. A więc ten szatyn to Leon Verdas. Apel trwał jeszcze godzinę. Dowiedziedziała się że są na drugim roku, czyli tak jak ja! Juppi! Będę mogła być prawie cały czas, z tym Leonem. Z tym boskim, seksosnym, i przystojnym Leonem.
- Hej - usłyszałam męski głos. Odwróciłam się, i zobaczyłam Leona. Jaki on ma boski głos!
- Em..cześć - uśmiechnęłam się ciepło.
-Wiesz, jestem nowy. I nie wiem gdzie jest klasa nr 21. - powiedział, i odwazajemnił uśmiech. Te jego dołeczki. Aww...
- Ach tak. Po schodach i wprawo, potem prosto i w lewo - wymachiwała rękami. On się zaśmiał, podziękował, i poszedł prosto, stronę schodów. Ja stałam, i patrzyłam z uśmiechem, w te miejsce gdzie jeszcze niedawno stał 21-latek.
- Hej, Violu...coś się stało?
- Tak. Camila...Leon jest taki słodki - odezwałam się, a rudowłosa się zaśmiała.
- Nie znam cię tak bardzo jak Francesca, ale sądzę że się zakochałaś - powiedziała, i odeszła do Naty. Swojej siostry, a zarazem przyjaciółki. Naty i Cami to moje kuzynki, ale i tak Fran wie o mnie więcej niż one...i Lu. Ta, na pewno się w nim zakochałam. Znam go przecież z godzinę! I wiem tylko tyle że to Leon Verdas, ma 21-lat, i jego przyjaciel to Ross Lynch ( Nie Ross z R5 ). Nie, ja się w nim nie zakochałam. Ja nie zakochuję się w kimś tak szybko. Do tego moją miłością jest Asher. Chociaż, on również mnie nie zna. Ale Leon na prawdę jest boski, przystojny, ma słodkie dołeczki, cudowny głos, a ta jego grzywka, i w ogóle cały on! Nie, Viola nie myśl o nim!

* Leon *
Ta blondynka...nie wiem kto to jest, ale jest ładna, uprzejma, i ten jej uśmiech! Jest boska! Stop, Verdas...masz dziewczynę! To dla niej się tutaj przeniosłeś. Ana jest miła, i ładna, uprzejma, pogodna, uczciwa, co ja wygaduje? W mojej głowie cały czas siedzi ta blondynka!
- Ross...
- Nie gadaj, Anastasia jest tą jedyną, a ty myślisz o tej blondynce. Ogarnij się...w dodatku blondynki to głupie laski - oznajmił Ross.
- Ty to blondyn, i Rydel.
- Odczep się ode mnie i mojej dziewczyny ( Rydel i Ross, w opowiadaniu to nie rodzeństwo ). - powiedział Ross, ale sam tak stwierdził! Ach... nie moja wina że ta blondynka mi się spodobała.
- Nie obrażam Rydel, to moja siostra - zaśmiałem się. Ale i tak nie mam humoru. W głowie siedzi mi ta cholerna blondynka, ale ja i tak kocham Anę! Chyba...

___________
Siemka<3
I jak mi wyszedł, wiem że nie umiem pisać! Ale, wy to sami oceńcie.
Liczę na miłe i pozytywne komentarze ;*
| Princess |

Prolog

" Chciałabym coś zmienić w swoim życiu, czuję że muszę to zrobić. Ale co mam zmienić, i jak?
Jestem Violetta Castillo, mam 20 lat. Jak normalna dziewczyna chodzę na studia. Prawo. Zawsze mnie to kręciło. Zastanawiałam się jeszcze nad psychologią, ale po pewnym czasie...odpadło. Studiuję z moją najlepszą przyjaciółką, Francescą. To miła, i przyjazna Włoszka. Kocham ją jak siostrę. Moja siostra mieszka w San Francisco. Ludmiła, wyszła za mąż za jakiegoś bogatego mężczyznę i żyje szczęśliwe. Mechi, jej córka ma 2 latka. Ma króciutkie blond włoski, po Lu. Bo Fede, to ciemnowłosy Włoch. Tak samo jak Fran. Przypadek? Nie. Ona i Federico to rodzeństwo. No więc mam cudowną przyjaciółkę, siostrę, mam duży apartament w wieżowcu, gdzie mieszkam z Fran, bez ojca, matki i nikogo kto by mi rozkazywał. Co powinnam zmienić? Jestem miła i uprzejma...jedynie nie mam chłopaka. Ale mnie to nie przeszkadza. Ale, jeden wpadł mi w oko. Jest na pierwszym roku...więc jest młodszy , ma na imię Asher. Jest boski i wgl! "

________________
Hejka ;3
I co sądzicie o prologu?
Nie wiem czy są jakieś błędy, ale jeśli tak to przepraszam. Jestem na wakacjach, mam internet w telefonie, ale wiecie...laptop to laptop, a telefon to telefon.
Liczę, że pojawią się miłe, i pozytywne komentarze ;3
Pozdrawiam cieplutko!
| Princess |

Witam

Hej ;3

No więc witam! Jestem...dziewczyną, i mam naście lat xD Zrozumcie, nie chcę podawać swoich danych osobowych, w internecie!
To opowiadanie będzie trochę o serialu Vioketta, ale będzie się ono trochę różniło. Ponieważ ja tego serialu nie oglądam. Może troszeczkę trzeci sezon. Ale za to kocham czytać opowiadania. Które również, się różnią. Niektóre nawet bardzo! No ale nie ważne...opowiem coś o sobie.
Nie jestem jakąś tam wzorową uczennicą, i nie uwielbiam chodzić do szkoły, dlatego cieszę się że są wakacje. Czytam różne blogi, z opowiadaniami. Przeważnie związanie z Viokettą, pomimo że nie jestem aż taką V-lover. Czytam również o nastolatkach, One Direction, R5, samym Rossie, itp...Wolę to niż książki, których lubię tylko trzy. Lubię również oglądać filmy. Najbardziej spodobał mi się " 50 twarzy Greya ", pomimo tego że jest zboczone. No ale wiecie...ja do zboczonych nie należę xD
Chociaż moja klasa, i środowisko ( Nie chodzi mi o rodzinę, bo ona jest w zupełności normalna! ), jest takie że jest lekko no wiecie. Nie wieże w bajeczki o bocianach, i gdybym miała to opisać, to bym potrafiła! Gdy na blogu jest post 18+, to nie omijam. Bo sześciu lat nie mam. Ale mnie ten rozdział by nie wyszedł, nie przeladam za tymi sprawami. Chociaż...czasami na spotkaniach z koleżankami, da się pośmiać o no wiecie czym.
To, pa!
Pozdrawiam, cieplutko kochani<3
No i miłych wakacji ;)
| Princess |

sobota, 25 lipca 2015

One Shot ~ Od słowa, po...miłość?

***
Mam już tego wszystkiego dosyć!
Najpierw mówi że mnie kocha, a teraz bierzemy rozwód. Ale ja go nadal kocham. Znów powracam do nazwiska Castillo, już nie Blanco. Był moim chłopakiem, zdradził mnie, wybaczyłam. Był moim narzeczonym, zdradził mnie, i co...wybaczyłam! Był moim mężem zdradził, uderzył, zgwałcił, a ja co...głupia wybaczyłam. Potem okazało się że zdradził mnie jeszcze dwa razy. A ja go kochałam, nadal kocham. Ale nie mogę tego znieść. Muszę wyjechać...

Jestem już w Londynie. Jest tu nawet ładnie. Mieszkam w małym mieszkaniu. Trzy pokoje i kuchnia, no i oczywiście łazienka. Mam zamiar iść na spacer. Wszystko na spokojnie przemyśleć, zdać sobie sprawę z tego co się stało, i się z tym pogodzić.

Idąc, mijałam wiele twarzy. Na jednych widniał smutek, a na innych szczęście. Ja zaliczałam się, do tych smutnych.
Zamyślona, wpadałam na wielu ludzi, z grzeczności przepraszałam. Lecz jak po raz kolejny z kimś się zderzyłam, miałam już upaść. Ale ten ktoś mnie złapał.
- Dziękuje - powiedziałam. Podniosłam głowę i zobaczyłam mężczyznę. Bardzo przystojnego, zielonookiego mężczyzne.
- Nie ma za co, właściwie to moja wina - zaśmiał się, i uśmiechnął. Odwzajemniłam gest, i odeszłam. Ten jego głos, taki...męski? Taki jak Jorge. Nie! Nie myśl o nim. No nie myśle. Nie potrafiłabym, nawet jeślibym chciała. W mojej głowie siedzi, ten szatyn. Pewnie kolejny idiota...boski, i przystojny idiota.
***
Ta blondynka..ten jej głos, oczy. Tak samo jak Martina. Nie, nie myślę o niej. Nawet jakbym chciał, to nie potrafię. Ponieważ musiałbym z głowy wurzucić tą dziewczyne, a na pewno mi się by nie udało, po tylu próbach nic, zasiedziała się. Cały czas o niej myślę. Cholera, masz żonę! Która cię zdradziła...
No nic, tamta to pewnie kolejna...suka. Ładna, i słodka suka.

Wywracam oczami, patrząc na brunetkę.
- No Leon! Nic nie czuję do Rugerro, kocham ciebie i tylko ciebie - podeszła, i mnie pocałowała. Nagle, pojawił się obraz mój i tej blondynki całujących się. Kurwa...kim ona w ogóle jest?
-Tini, daj już sobie spokoj. Idź do Rug'a - powiedziałem, odpychając ją od siebie.
- On, jest z Candelarią -powiedziała, a mnie oczy wyszły na wierzch.
- Jak mogłaś zrobić mnie, swojemu mężowi. I Cande, swojej przyjaciółce! -powiedziałem, i wyszedłem z jej nowego mieszkania. Musiała się wyprowadzić,  nie wytrzymał bym z nią.

Szedłem chodnikiem, byłem rozkojarzony. Przechodziłem obok moich przyjaciół Fran i Diega. Całowali, się więc im nie przeszkadzałem. Nie wiem dlaczego, znów wyobraziłem sobie mnie i tą dziewczyne całujących się. No jeszcze raz się pytam, kim ona jest?
Następny Dzień
***
Dzisiejszej nocy, śnił mi się ten chłopak. To znaczy ja i on. Byliśmy małżeństwem. Miał na imię...Leo, lub Leon. Kim on jest, że mi się przyśnił? Ale, chociaż przez to zapomniałam o Jorge.
***
Dziś, w nocy, śniła mi się ta blondynka. Byliśmy małżeństwem, szczęśliwym małżeństwem, miała na imie Victoria, lub Violetta. Dlaczego ja wciąż o niej myślę? Ale bynajmniej zapomniałem o Martinie.
***
Gdy zjadłam śniadanie, postanowiłam że pójdę na jakieś zakupy. Mam pustą lodówkę.

Wbiegłam do domu, zamykając drzwi. Ten koleś, kim on kurwa jest!?
O co chodzi? Wychodząc ze sklepu wpadłam na mojego, " męża ", i tak jak było we śnie-nazywa się Leon. Leon Verdas. A co mnie dziwi. Upadł mi telefon, i oboje się po niego schyliliśmy. Przez przypadek dotknął mojej dłoni, a mnie przeszedł przyjemny dreszcz. Czy możliwe jest to że po tak, okropnym małżeństwie...się tak szybko zakochałam. No.bo...cały czas o nim myślę, śni mi się, gdy widzę szczęśliwą parę, nie wiem dlaczego ale wyobrażam sobie mnie i jego, a gdy mnie dotyka to, przechodzi mnie przyjemny dreszcz.
Do tego gdy zaproponował że oprowadzi mnie po okolicy, ucieszyłam się jak dziecko.
***
Zaproponowałem Violettcie,   że ją oprowadzę po okolicy. Okazało się że tak samo jak i ja, zerwała z chłopakiem. Tylko no, ja zerwałem z dziewczyną. Ale się tym nie przejmuje. Bo...wiem że to nie możliwe, ponieważ, znam ją od trzech dni, ale ja się chyba w niej zakochałem!
- Leon, no weź! - mówiła...
- Martina wynoś się, zaraz wychodzę!
- Gdzie?
- Oprowadzić koleżankę po okolicy - odparłem, a ona gotowała się ze złości - Zresztą...co ciebie to obchodzi? - zapytałem i wyszedłem. - Martina nie idź za mną, bo jak ciebie zobaczy to będzie chciała zostać w domu! - odezwałem się, gdy zauwarzyłem że idzie za mną.
- A co zakochałeś się - zapytała smutna. Pierdol się. Zdzardziłaś mnie.
- A żebyś wiedziała - odpowiedziałem, i uśmiechnąłem się w stronę Violetty która szła w moją stronę.
- Hej - powiedziała, i pocałowała mnie w policzek.
- Cześć.
- A to kto? - zapytała się, pokazując palcem na brunetkę.
- Martina...wiesz która - odparłem, wzdychając. - A właśnie, możesz już sobie iść - zwróciłem się w stronę Martiny. Ona wściekła odeszła
- Dobrze zrozumiałam, to twoja była ? - zapytała.
- Dokładnie - odpowiedziałem.

Po dwóch godzinach, poszliśmy do mojego domu - To jak, napijesz się wina?
- Chętnie - ruszyłem do kuchi...
Nagle zaczęliśmy się całować, ona zaczęła rozpinać guziki od mojej koszuli, a ja włożyłem jej ręce pod bluzkę. Wziąłem ją na ręce i zaniosłen do swojej sypialni. Tam, chyba każdy wie co się stało.
***
Rano, obudziłam się w objęciach Leona. No świetnie Castillo/ Jeszcze Blanco. Znasz kolesia trzy, no prawie cztery dni, a już się z nim przespałaś. No i się w nim zakochałaś...
Zaczęłam mu się przyglądać, jest mega przystojny. I słodko wygląda z rozczochranymi włoskami.
- Długo mi się przyglądasz? - zapytał całując moje ramie.
- Nie...z minutkę, dwie - odparłam. - Leon...zachowujemu się jakby nic się nie stało.
- No bo tak jest.
- Tak jest? Nic się nie stało? Przespaliśmy się!
- No i co z tego? Nie podobał się? - zapytał mnie. Odsłonił kawałek kołdry i zaczął całować mój biust.
- No tego powiedzieć nie mogę...-stwierdzam. Zaczyna schodzić ze swoimi pocałunkami na brzuch.
- No właśnie - mówi, podnosi się i mnie całuje. - Bądź moją dziewczyną - dodaje, po oderwaniu.
- Znamy się cztery dni!
- Wiem...ale zdąrzyłem się w tobie zakochać.
- Leon...ja też. Ale znamy sie tak krótko, do tego wiesz jak postąpił Jorge - powiedziałam, chociaż na maska chciałam powiedzieć tak!
- No, rzeczywiście! Znamy się krótko. Ale nie jest Jorge, nie zdradzę cię, nie uderzę, nie zgwałcę, nie zranie cię...
- No okej...- zgadzam się.
- Violu jeżeli nie chcesz ze mną być to okej! Ja to zrozu...- nie daje mu dokończyć, ponieważ go całuję.
- Tak, znamy się krótko, i sama to przed chwilą stwierdziłam - śmieje się - Ale zdąrzyłam się na tyle zakochać, że nie potrafię się nie zgodzić - odparłam i go pocałowałam.

Dwa lata później

- Candelaria, a jeżeli on powie nie? - pytałam, chodząc cała zdenerwowana. Zaprzyjaźniłam się z nią, a końcu to siostra Leona.
- Jeju Violu...gdyby miał zamiar powiedzieć nie. To by nie wydawał na to wszytko tyle pieniędzy, i by się tobie nie oświadczał.
- Masz rację! - mówię, ubierając sukienkę.

Parę miesięcy później

Wracam od ginekologa, i jak sądziłam...jestem w trzecim miesiącu ciąży! Nie wiem czy Leon będzie zadowolony, czy nie. W końcu ostatnio się pokłóciliśmy, nie odzywamy się do siebie od trzech dni.
- Leon... - mówię wchodząc do domu.
- Czego ? - pyta wychodząc z kuchni.
- Nie bądź taki oschły...musimy porozmawiać. - stwierdzam.
- O czym?
- No...możesz nie być zadowolony, albo i tak - mówię.
- No to mów ! - ja nie mogąc nic powiedzieć zaczynam płakać. Czuje jak szatyn mnie przytula - Ej, skarbie...o co chodzi? - pyta, zmartwiony.
- Jestem...w ciąży - stwierdzam jeszcze bardziej się w niego wtulając.
- Na prawdę ? - pyta.
- Tak. Jesteś zły ?
- Zły? Co ty wygadujesz!? Jestem chyba najszczęśliwszym mężczyzną na świecie! - mówi, i się do mnie uśmiecha. Pierwszy raz od naszej kłótni. Przybliża się i mnie całuje. - Który to miesiąc- pyta, po oderwaniu.
- Trzeci - odpieram, a on zaczyna gadać do mojego brzucha. Będzie cudownym ojcem...

Dwa Lata Później

Minęły już dwa lata, i półroku od naszego ślubu. Kocham Leona, jeszcze bardziej niż przed ślubem. Tak samo naszą córkę - dwumiesięczną Mercedes. Kocham ją, a właściwie ich, ponad życie! Są dla mnie najważniejsi. Tak samo jak Cande - siostra Leona, oraz moja przyjaciółka. A co najlepsze, do Londynu wprowadziła się Camila - moja siostra. Ze swoją córeczką Lodovicą. Niestety ona nie ma ojca...Jej ojciec zginął w wypadku samochodowym po tym gdy Cami, rozwiodła się z nim. Gdy dowiedziała się że on miał dziecko z Lu - Samuela. Federico zawsze ją zdradzał.
Na szczęście ja i Leon jesteśmy szczęśliwi. Pomimo małych kłótni, i tak się kochamy.  Nie wiem jakie by było moje życie bez Lu, Cami, Mechi i Leona. No i oczywiście Diega i Francesci. Przyjaciół moich, i Leona. Ach...no i Ruggera! Męża Cande - Tini z nim zdradziła Leona. Ale on był wtedy pijany. Cande i Rug mają synka Maxiego. Ach...no i Fran i Diego mają Natalię. Wszyscy jesteśmy szczęśliwi.

Pięć Lat Później

Moje życie jest teraz cudowne! Mam Leona-mojego cudnego męża. Mercedes-moją super córcię. No i Candelarię, i Fran-moje przyjaciółki, na które zawsze mogę liczyć! Cami - siostrę. Diega, i Ruga - kolegów. O Jorge już dawno zapomniałam, on pewnie nie pamięta że ja istnieję. Ale cieszę się że to się tak potoczyło! Gdybym nie rozwiodłabym się z nim, nie poznałabym Leona. Nie mogła bym być Violettą Verdas...
***
Ale nie tylko w Londynie jest szczęśliwe zakończenie.
Po tym jak Leon zerwał z Martiną, ona wyjechała do Buenos Aires. Tam poznała Jorge, tak tego, Jorge! I się z nim związała. Teraz są małżeństwem, i mają synka, Xabianiego.

Parę Lat Później

Dzieci Leonetty  i Jortini mają już po 16 i 17 lat. I się znają, nie tylko się znają, ale i również kochają.
Czyli Mercedes, i Xabiani.
A do tego dziecko Fran i Diega, z Cande i Ruga.
Dziecko Cami i Fede, z Lu i Fede ( Nie znają swoich ojców xD )
Tak się kochają<33

***

Hue Hue...Jortini, Leonetta. I ich dzieci Xabchi ( Xabiani i Mercedes-Mechi).
No i dzieci rodzin, i przyjaciół!

Napisałam to ponieważ...mam 1002 wyświetleń!
Dziękuję wam<3
Zapraszam, na rozdziały.
| Princess |